poniedziałek, 1 listopada 2010

Część druga- Pomyśl nim wyjedziesz

-A i na co Ci to było?? Ja wiedziałem, że tak będzie, teraz mam z Tobą problem...
-Jaki znowu problem?
-Przecież Cię widzę i obserwuję, tęsknisz... Rozumiem Cię, ale to twoja wina.
- Tęsknię, ale nie tak żeby umierać z Tęsknoty, może przez ten dzień tylko?? Zawsze było tak samo: T.->P.->S.->J.-> L.-> I koniec u Babci w domu w gronie rodziny, a teraz?? JA tutaj, nawet nie mam co ze sobą zrobić, Tak wiem że to moja wina, ale co z Tego, raz nie zawsze :)
- Tak sobie to tłumacz, teraz to będzie częściej...
-No chyba Ty...
-Zobaczymy.


Nie wiedziałem, że 1. Listopada będzie Ciężkim dniem Tutaj, myślałem że po prostu minie niezauważalnie, w końcu jestem daleko daleko od domu. A jednak nie. To się ciągnie, ciągnie, ciągnie i nie widać konca, a i pogoda nie rozpieszcze, mimo że mam "mroczną duszę" to jednak brak polskich cmentarzy doskwiera :/ Ale czy chodzi tylko o groby?? Nie sądzę, to czas kiedy spotyka się z rodziną częściej niż zwykle, dalekie i bliskie wujostwo, kuzynostwo i tak dalej.... Ehhh chociaż na jeden dzień wrócić.....

środa, 27 października 2010

Część pierwsza- Nakręcaj się

-Nakręcaj się na to czego w życiu mieć nie będziesz. Skąd wiesz że nie będziesz miał?? Bo jesteś za głupi i nie masz do tego szczęścia. 

-A jeżeli Ci powiem, że się mylisz?? I, że nakręcam się właśnie dlatego bo wiem, że to będę miał??

- To muszę Ci powiedzieć, że mi Ciebie szkoda.

-Dlaczego??

-Bo marzenia są dla ludzi słabych, dla tych którzy nie widzą siebie w przyszłości, więc sobie wyobrażają jacy mogliby być.

- Smutne :/

-Ale tak jest...


Czas mija tutaj nieubłaganie, raz wolniej raz szybciej, raz radośnie raz smutnie, raz słonecznie raz deszczowo, ale jednak płynie. 

Zbliża się tydzień wolnego, co wtedy można zrobić?? Zapić pałę, pociąć się z nudów, odrabiać lekcje (jak by było co odrabiać), pojechać gdzieś??
A pro-po wyjazdu..... Zdecydowałem, że będę siedział w domu bo muszę oszczędzać pieniądze na nowy aparat fotograficzny, nakręcałem się na to od dłuższego czasu. Jednak 5 sekund myślenia wystarczyło aby to odwołać :P 

I zdecydował

-Kupię aparat i będę fajny

-Chyba Cię poje**ło chłopczyku, skoro już tak daleko wyjechałeś, to może byś coś zobaczył?? A nie tylko w domu siedzisz i kursujesz pomiędzy szkołą a domem, domem a basenem, domem a Carrfourem?? 

I tak zdecydował co dla niego jest ważniejsze :)

poniedziałek, 11 października 2010

A miała tylko skrócić włosy :D

Dawno się tak nie usmiałem jak dzisiaj :D Dlaczego?? Poprosilem Malwę żeby mi obcięła maszynką boki, nic skomplikowanego, długość trójeczka no i jazda :) Niestety nie wszystko poszło po naszej myśli, otóż, maszynka nie do końca chciała działać, więc tylko szarpała mi włosy, potem Ozzy dał oliwkę no i zaczęła śmigać, z tym że zapomnieliśmy nałożyć nasadkę która umożliwiłaby ścięcie na długość 3mm, więc Malwa zaczęła ciąć na zero :P po dość szybkim czasie zorientowałem się że bawię się nasadką maszynki ktora to powinna na niej być :/ NO więc moja fryzurka zajebista prawie jest :D

2. Szkoła, wolne, wolne, szkoła kocham zajęcia tutaj bo są rzadko, z tym że nieraz siada mi na głowę :/ Bo???,. jest ich za mało, jak tak możan całymi dniami siedzieć i nic nie robić?? Ktoś powie że można, a ja wcale nie zaprzeczę :D 

Postanowienia Przednoworoczne:

- Obejrzeć filmy z pierwszej 100 Filmweba :P

-Zaskoczyć bliskich, przyajciół i w ogóle :D WKRÓTCE

-Narkęcić Oskarowy film i na nim zakończyć (wpadłem na to dzisiaj na basenie, ale raczej nie ma szans na nakręcenie :/ a szkoda, mam koncepcję)

-Kupić nowy aparat cyfrowy. Szajsung się już zużył, pracuje ostatkiem sił, a ja go wciąż męczę.

-Przepłynąć basen 70 razy :D

Wrócić do PL i do LCA w całości.

POTWIERDZAM DALEJ ŻE A> JEST DOBRĄ WRÓŻKĄ :D

sobota, 18 września 2010

Podsumowanie tygodnia zapoznawczego

Drogi Blogu.... Hahaha nie to było głupie :P

Zakończył się tak zwany introduction week, szkoda bo było zajebiastycznie, meaśnie i w ogóle :D Z niektórymi ludźmi już można gadać na luzie i o wszystkim (wiadomo jeszcze każdy ma problemy z mówieniem ciagle po angielsku, ale to szybko ulegnie zmianie), nie licząc ludzi z francji. Jak na razie zamknęli się w grupie i nie ma do nich dostępu, ale to też powinno ulec zmianie :D

Podoba mi sie basen tutaj, głęboki, darmowy i nie jest daleko :P więc i często człowiek sobie może pochodzić :D

Musze tu wspomnieć o wycieczce do Bruchs, czyli inaczej do Wenecji Północy :P 

To że mnie wszystko z sexsem się kojarzy przyjaciele i koledzy z Polski już wiedzą, teraz dowiedzieli się o tym koledzy z Erasmusa, może dobrze może nie :D Ja tam sie cieszę. I tak też było w Bruchs, ze wiele rzeczy kojarzyło się z wyżej wspomnianym sexem. 
Miasto, zajebiste, duże ale z mega ilością małych uliczek, więc łatwo się tam zgubić.

Powoli uczę się hiszpańskiego, może zapisze się jeszcze na francuski, więc taki trochę poliglota będzie :D

Na zakończenie tygodnia wspolnie z pozostałymi kolegami z polski musieliśmy zrobić prezentacje o hasselt, nie tylko my bo wszystkie grupy. Więc zrobiliśmy najgłupszą, najbardziej niedokończoną, najśmieszniejszą prezentację ze wszystkich jakie były pokazywane, ale pierwszego miejsca nie zajęliśmy :D Szkoda bo szanse były optymalne. 

Podoba mi się mój plan zajęć:

-Poniedziałek- Wolne

-wtorek od 14,55-21,00-

-środa- wolne

-czwartek- 12,45- 15,45

- Piątek wolne :D

To tyle jak na razie :D

niedziela, 12 września 2010

Alone...... Alone....

Harce, wycieczki, obozowych przeżyć moc..... A potem człowiek zostaje sam, gdzieś daleko, daleko od domu :D Śmieję się bo jest ok, na razie nie tęskno mi "Do Kraju tego gdzie kruszynę.....", nie zdecydowanie nie :D

Wczoraj tj. 11-09-2010 zostawiono mnie w przedalekim Hasselt, w Belgii :/ pierwsze godziny spędzone samemu w Studho (coś jak dom studenta, ale nie dom :D) przypomniały film pt. "Lśnienie" Stanleya Kubricka (Swoją drogą fajny film), ja sam (no Jack Nicholson miał żonę i syna, nie ważne) w tym pseudo Hotelu, błąkałem się po korytarzach, to zaglądając do kuchni to do pokoju zabaw, nie widziałem nikogo (nie liczę turka, dzięki któremu mam neta :D), był fun :D Nie ma co, był...

Dzień drugi, dzisiejszy.... miał być słonecznie, bezchmurnie a okazało się deszczowo i nijak :/

Wyszedłem żeby znaleźć nową szkołę, jakiś market, żeby wiedzieć na razie podstawowe rzeczy co gdzie jest, no i się dowiedziałem :D Ale kilosów jak głupi narobiłem :/ No ale cóż, bywa i tak :D