piątek, 15 kwietnia 2011

I need a........ Friend :D

Ogłoszenie
Poszukuję:
cierpliwego, wkurzającego, inteligentnego, ciekawego, zabawnego
PRZYJACIELA :D
Zgłoszenia są przyjmowane do końca życia na gg lub na telefon, maile lub spotkania osobiste mile widziane :D


I'm killing them all
I've put my soul on the line
I purify sins that I've committed in life.....



piątek, 8 kwietnia 2011

Beyond the Veil...

Mój plan jest nadzwyczajny.
Mój plan głowy wzniesie ponad mur.
Mój plan zada cios nieobliczalny,
by codzienności złamać bicz.

Mój plan....

Ostatnimi czasy bardzo mi sie obrywało, za to ze nie potrafię być asertywny, że daje sie wykorzystywać i w ogóle... Ja powiedziałem, ze sie zmienię. Myślę ze jakieś postępy zacząłem robić ;) większe bądź mniejsze, ale zawsze.

W ogóle dokonała się u mnie jakaś redukcja na stanowisku przyjaciół. Może nie tyle redukcja co zamiana miejsc. Niektórzy przyjaciele są po prostu dobrymi znajomymi, którzy kiedy coś chcą wiedza do kogo się odezwać. Nowi zaś odzywają się tak po prostu, żeby pogadać, pośmiać się i to mi się podoba ;) Stała się jeszcze jedna (nie powiem nieoczekiwana, bo w sumie spodziewałem się tego) rzecz, a mianowicie, PO zaprzestał rozmów ze mną, z bliżej nieokreślonych powodów. Oczywiście PO ma powodów dużo, tylko, że ja się o nich nie dowiem :D

Moja pewność siebie, która w tym wypadku powinna nazywać sie ''arogancja'' zaczęła mnie ostatnio przerażać, ale z drugiej strony bardzo śmieszyć, wiec chyba z niej nie zrezygnuje.

Ze śmieszniejszych rzeczy jakie ostatnio się wydarzyły to na przykład to, że zostało mi zarzucone to, że nie mam studia nagraniowego na chacie i ze nie potrafię robić filmów jak Tim Burton lub inny znany i ceniony reżyser. No cóż, brak środków materialnych i ludzkich robi swoje.

Pragnę w tym miejscu się pożalić, ponieważ zostałem najnormalniej w świecie oszukany przez A. i K., zabrały mnie do kina na „Oczy Julii”, jednak ja szedłem z nadzieja obejrzenia Rytuału ;) powiem szczerze, patrząc na film z perspektywy nie posiadając w sobie negatywnych emocji, ze film był słabo dobry, nie zachwycił mnie tak jak sierociniec czy labirynt fauna, ale tez nie był tragiczny. Może to dzięki A. która komentowała film, i K. która sprawiła, ze wydawał sie bardziej mroczny niż był w rzeczywistości ;)

Jest coraz lepiej, ale ja chyba muszę się z kimś pokłócić :D Tak dla zasady, bo ostatnio dawno tego nie robiłem.... Entliczek, pentliczek na kogo wypadnie na tego bęc :D

niedziela, 20 marca 2011

This Would be Paradise....

Jesteś!
Ale i tak codziennie odnoszę wrażenie, ze lepiej było jak mnie nie było. To znaczy, ze wszystkim było wygodniej kiedy byłem w Belgium. No niestety, musiałem wrócić, nic na to nie poradzę ;/. Myślę ze do końca roku wytrzymam, potem jakoś na praktykach zleci, no a na trzecim roku to będzie jak z K. i z A., ze więcej mnie nie będzie jak będę ;) A wtedy to wszyscy będą zadowoleni.
Szykują sie poważne rozmowy, których jestem strasznie ciekaw, ale dam sobie na wstrzymanie, przyjdzie czas, ze będzie trzeba pogadać. Chciałbym tylko znać tematy na które będę rozmawiał, żebym mógł sie przygotować, jakieś książki przeczytać, no nie wiem....

Sala Samobójców. Dawno nie widziałem tak dobrego filmu, i powiem szczerze, ze mam ochotę wybrać sie jeszcze raz do kina aby to obejrzeć. Szczerze to nie przepadam za polskim kinem, a tu proszę, takie mile zaskoczenie. Musze tutaj zaznaczyć, ze w żadnym stopniu nie utożsamiam się z głównym bohaterem, a dzięki temu mam szanse na dłuższe życie. Internet aż tak mnie nie wciąga, żebym dniami i nocami siedział zamknięty w pokoju, pochłonięty wirtualnym światem. Film spodobał mi sie również ze względów muzycznych, musze przyznać ze ścieżka dźwiękowa jest MEGA.

Kiedy wrócę? Nie wiem..
Czy wrócę? Nie wiem...
Powroty nie są dobre....
Wiem to z doświadczenia....

sobota, 29 stycznia 2011

Na na na na Na na na na

Rozstania bywają ciężkie.
W sumie myślałem, ze tak będzie, ale na szczęście nie było :D Rozstałem się z ERAZMUSem w radosny sposób. NAWALIŁEM SIĘ. Lepszego pożegnania z kolegami i znajomymi nie mogłem sobie wymarzyć. Nie traktowałem tego jako ostatecznego pożegnania, bo wiem, że jeszcze się kiedyś zobaczymy.
Powroty.
Czas wrócić, do ludzi na których mi na prawdę zależy i za którymi bardzo tęskniłem, jak niektorzy nie chcą wracać na uczelnię, tak ja pragnę tego najbardziej na świecie. Chcę w końcu na nowo zacząć edukację w Lca. Chciałbym gdzieś się zahaczyć i zacząć pracować. Coś czuję że razem z R2Rem będę pracował a Oszołomie :D Trzeba tylko do sanepidu skoczyć i oddać kupę do badania. W sumie jestem ciekaw co tam znajdą :D Wiem to było obrzydliwe, ale i ciekawe. Po co mi praca? BO chciałbym wyremontować swoje koszmarne zęby i nałożyć na nie aparat. 
Co mnie czeka.
Czekają mnie już tylko same dobre chwile. Tourism Marketing zaliczyłem, a była to moja drzazga w oku ( w sumie nie wiem czy tak się mówi, al tak się czułem), a co za tym idzie reszta przedmiotów, raczej też będzie zaliczona, a co za tym idzie kilka miesięcy w Belgii nie było zmarnowanych :D 
NO i zapomniałem, że czeka mnie biały uśmiech, namiętna miłość i mam nadzieję, że dużo dobrej zabawy.


wtorek, 18 stycznia 2011

So... weak.....

Czujesz się silny, ale nie jesteś. Mylślisz że nie masz serca, ale je posiadasz. Myślisz że miłość na tym etapie zycia jest niemożliwa, a tak jej potrzebuejsz. Co się z Tobą dzieje?? Ukazujesz swoje słabości, coś czego starałeś się nie upubliczniać. Dlaczego??

Po pierwsze widzę, że wróciłeś :) No trudno przeżyję. A co do uczuć i tych innych, to już tłumaczę. Spoglądając na moich przyjaciół i kolegów, muszę stwierdzić, że praktycznie i teoretycznie jestem sam w sensie, nie posiadam dziewczyny, której bym kochał. Tak jest, narodziła się w moim sercu swego rodzaju zazdrość :D Czy bardzo mi to przeszkadza? Nie. Ale muszę przyznać, ze samotność mi doskwiera.

Spokojnie w tym momencie mam dobry humor :D

Martwi mnie jedna rzecz. Wahania nastrojów, które osobiście mnie dobijają. Na obozie zimowym powinienem tryskać szczęściem, humorem, radością i wszystkim tym co najlepsze i w ogóle się nie smucić. A tu jakie wielkie zaskoczenie, humor zmieniał się jak w kalejdoskopie, mogłem chodzić zły i nie odzywać się do nikogo, a z chwilę uśmiechać się jak głupi. Boję się tych stanów, bo nie wiem kiedy i jak mi zaszkodzą, bo to że zaszkodzą to jestem pewien.

Z ciekawszych rzeczy:

-Styczeń- Zakup nowego aparatu :D

-Sierpień- Koncert Ozzy'ego Osbourne'a w Gdańsku :D

- Listopad- Koncert Within Temptation w Berlinie :D


piątek, 7 stycznia 2011

So Happy I could Die

Po pierwsze to, to co sprawiało mi najwięcej problemów i spędzało sen z powiek zniknęło, odeszło, i nie wróci. Dlaczego? Bo zdałem sobie sprawę, że nie warto się przejmować czymś co niedługo minie.

W tym momencie chcę zacytować tekst pewnej piosenki, której tytułu nie chcę podać :D (aczkolwiek nie problem znaleźć ją w necie):

"Pragnę przeżyć każdy dzień
i do końca wyśnić noce.
Mam tysiące własnych spraw..."

Tak więc postanowiłem, nie przejmować się tym co ktoś myśli, ja żyję własnym życiem, mam własne problemy, własne marzenia i nie mam zamiaru z nich rezygnować bo ktoś uważa inaczej. Tak piję do tych którzy uważają, że źle zrobiłem wyjeżdżając do Belgii- Gówno mnie to obchodzi, że wam się ta decyzja nie spodobała, ja się dobrze bawiłem i nie żałuję żadnego dnia spędzonego tam. Może miałem ciężkie dni i noce ale i tak cieszę się, że tam byłem.

Kolejne pomysły?? Praktyki w Hiszpanii, Dziki sex z Murzynką (:D), Znalezienie sobie drugiej połówki, wycisnąć z Życia jeszcze więcej, i robić jeszcze więcej szalonych rzeczy (a przynajmniej próbować je robić),być bogatym i w ogóle wszystko :D

Podziękowania dla O. dla G. dla K. dla Urbańskiej, D., Mamuśki, dla KAG i dla wszystkich innych którzy pisali kiedy tylko mogli, nie zapominając o mnie.

SO HAPPY I COULD DIE

piątek, 17 grudnia 2010

The Mission

Teraz mam misję :D Jaką?? Czas najwyższy znaleźć sobie Dziewczynę :D Brzmi nieźle :D Zastanawiałem się nad jakimś ogłoszeniem matrymonialnym ale nie jestem w stanie wysmarować nic sensownego :D Więc najważniejsze kryteria to żeby miała ręce, nogi głowię i tułów :D Z resztą sobie poradzę :D (poradzimy)

Oczywiście już wiem co A.będzie miała do powiedzenia, ale cóż :D Zaryzykuję :D

Ja nie młodnieję, zmarszczek przybywa, wszyscy dookoła mają kogoś, będę wujkiem po trzykroć, czas się ustatkować.....

No dobra, pojechałem trochę...... Jest dobrze jak jest..... :P Wrócę do Polski (już niedługo) wezmę trochę pieniędzy i pójdę szukać do Galerii, a że w Lca, są aż 3 coś się wynajdzie :D Chyba, że ktoś z moich znajomych ma jakieś znajome które szukają kogoś znajomego?? Coś dziwnie to brzmi :D Ale mniej więcej sens jest.

Alice in Wonderland ma nominacje, Helenka ma nominacje (Chodzi o Złote Globy), Kończę oglądać Allo ! Allo!, jak już wspominałem wracam do Polski, Białe Szaleństwo się szykuje :D

Ostatnio zauważyłem, że mogę być czyjąś konkurencją, tudzież zagrożeniem, ale oświadczam "ZWIĄZKÓW NIE ROZBIJAM" chyba że o czymś nie wiem :D